preloader

Brandscope Sp. z o.o.
ul. Aleja Grunwaldzka 523,
80 – 320 Gdańsk

Sąd Rejonowy Gdańsk-Północ w Gdańsku
VIII Wydział Gospodarczy

KRS 0000377220
NIP: 586-22-64-082

Przewiń w dół

Facebook (nie)całkiem prywatny

Czytałem ostatnio o kolejnym przypadku zwolnienia kogoś z pracy za negatywne wyrażanie się o pracodawcy na znanej wszystkim „społecznościówce” – Facebook.

Wpis był umieszczony na prywatnym koncie. Czy zatem Facebook jest miejscem, w którym możemy (mamy) mówić o naszym życiu,

codzienności, uczuciach, problemach, czy może jest bombą z opóźnionym zapłonem, która pod pozorem anonimowości, trzyma nas tak naprawdę w internetowej klatce?

Facebook może być przyczyną zwolnienia z pracy, ale niemądre korzystanie z tego narzędzia  jest barierą już na etapie rekrutacji. Coraz częściej pracodawcy przed rozmową prześwietlają naszą prywatność, na zasadzie, jak Cię widzą (na ekranie), tak o Tobie myślą. Czy informacje na profilu dają na tyle dużą wiedzę, by stwierdzić, kim jesteśmy i co sobą reprezentujemy? Z pewnością niektóre zawody wymagają „szczególnej troski”, zwłaszcza takie, w których bardzo silna jest identyfikacja osoby z firmą. Nie można sobie tutaj pozwolić na bycie kimś innym w pracy i poza nią, ale to nie znaczy też, że nie mamy być po prostu sobą.

Widzialni, niewidzialni

Internet daje pozorne poczucie anonimowości, przestrzeni, w której możemy sobie pisać, co chcemy. Tej pozornej anonimowości nauczyły „nas” dawno temu wszelkiego rodzaju czaty i fora, w których pod tzw. nickiem możemy także dzisiaj pisać sobie, co duszy przyjdzie na myśl, bez żadnych zazwyczaj konsekwencji. Tymczasem światy realny i wirtualny ściśle się zespalają. Sieć, a także opisywany Facebook, to nie jest świat alternatywnej rzeczywistości, w którym możemy dosłownie wszystko. Na Facebooku, jak i na wielu innych portalach społecznościowych, nie występujemy jako widmo, tylko jako konkretna osoba, z imienia i nazwiska. W sieci załatwiamy już wiele naszych codziennych spraw, robimy zakupy, kupujemy bilety, „spotykamy się” ze znajomymi. Pewnych rzeczy nie wolno i nie wypada nam tam robić, tak samo jak w pracy, na ulicy, czy (no właśnie) u znajomych…

Facebook całkiem firmowy

Firmowy fan page to nieco inna historia. Tu nikt już nie ma wątpliwości, że „gra” jest całkiem realna, w dodatku o wysoką (marka) stawkę. Facebookowy profil firmy może być silnym elementem kreowania jej wizerunku, budowania relacji z szerokim otoczeniem i klientami. Jest tylko jeden warunek – musi być umiejętnie prowadzony. Warto także dla tego narzędzia określić sobie jasne cele, budując mini-strategię działań, od jasnego zdefiniowania grup docelowych z ich pełną charakterystyką, po ramy tematyczne wpisów i cele.

Po co nam Facebook?

Facebook pozwala firmie ocieplać wizerunek, budować relacje, a także wprowadzać element personifikacji, co jest szczególnie trudne przy nietypowych, mało popularnych i nieatrakcyjnych powszechnie branżach (nie oznacza to jednak, że jest niemożliwe). Każda firma działa dla kogoś, ma określoną grupę klientów, wystarczy tylko ich dobrze poznać, zainteresować, przekazywać ciekawe i wartościowe dla nich informacje, newsy, organizować konkursy. Jeśli mamy ku temu możliwości, warto spróbować wykorzystać ten dar współczesnej, wirtualnej epoki. Szklanka wody na duży pożar. Na firmowych Facebookach tworzą się często ogniska zapalane. Niezadowoleni klienci piszą o swoich zastrzeżeniach do firmy, jej produktów, pracowników. I bardzo dobrze, że robią to publicznie i właśnie tam! Jest to dla firmy ogromna szansa gaszenia poważnych pożarów już w zalążku – szybka odpowiedź, o czym już kiedyś pisaliśmy, potrafi zamienić kryzys w sukces. Taka forma reakcji zadziała też łagodząco na pozostałych internautów, którzy z pewnością dostrzegą naszą otwartość i inicjatywę. Jeśli zawiedliśmy, nie bójmy się też przeprosić – fan page to doskonałe do tego miejsce.

Wirtualna alternatywa

Facebook może (a często nawet powinien) być wirtualnym uzupełnieniem infolinii, działu obsługi klienta, strony internetowej, a niekiedy nawet korespondencji pocztowej. To nie jest już nic dziwnego. Nasz świat w dużej mierze przeniósł się do Internetu, i warto, żebyśmy my również się tam w sensownym spectrum znaleźli. Bo za chwilę może nas naprawdę w ogóle nie być… Firmowy fan page, obok wielu zalet, niesie ze sobą także zagrożenia. Jeśli nie zadbamy o wartościowe treści, nie będziemy budować interakcji z naszymi fanami, może się okazać, że nasza społeczność, po krótkiej fazie wzrostowej, zacznie obumierać. Do tego typu działań potrzebna jest ciągła aktywność, konsekwentne rozwijanie społeczności, a także elastyczne dopasowywanie się do jej oczekiwań. Warto przyglądać się temu, jakie aktywności cieszą się największym zainteresowaniem, a co nie zachwyca. I reagować na to. Nigdy też nie pozwólmy na wdawanie się w utarczki słowne. Krzykacze nie są lubiani tak przez firmowy fan page, jak i prawdziwych jego fanów.

Szanse:

  • Ocieplenie wizerunku firmy (produktów) i przybliżenie jej określonej społeczności
  • Profil jako kolejny kanał przekazywania informacji
  • Monitoring nastrojów i oceny firmy (produktów). Możliwość zarządzania kryzysami mającymi często swój początek i rozprzestrzeniających się błyskawicznie w internetowych społecznościach

Zagrożenia:

  • Martwa społeczność – po fazie wzrostowej malejąca aktywność fanów
  • Nieprzychylne komentarze konkurencji

Zobacz nasze ostatnie artykuły

post-image

Eksperci podliczyli straty w domu Kevina!

post-image

Rebranding instytucji finansowych

post-image

Kilka słów o biurach prasowych

post-image

Jest miejsce dla ubezpieczeń w mediach

post-image

Tematy z kosmosu

post-image

To oni tam mają swoją gazetę?